Wola Boża jak czuła matka troszczy się o Swoje dzieci, czekając na dzień, w którym pozwolą Jej królować w ich własnym życiu

Wola Boża, którą Jezus nazywa w Ewangelii „Wolą Ojca”, jest najintymniejszą, najbardziej witalną i najistotniejszą rzeczywistością Boga. Wyrażając to w bardziej intuicyjny sposób, możemy powiedzieć, że Wola Boża jest rzeczownikiem (termin, który wyraża pewną rzecz), podczas gdy wszystkie atrybuty Boskie – Miłość, Dobroć, Wieczność, Niezmienność, Bezmiar, Sprawiedliwość, Miłosierdzie, Wszechmoc, Wszechwiedza, Świętość, Mądrość itp. – są jego przymiotnikami. Wola Boża jest ponad tym wszystkim, co Ona czyni i ponad tym wszystkim, co Bóg chce, czy nie chce lub co dopuszcza. Jest źródłem i najwyższą przyczyną tego wszystkiego, Kim Bóg jest, niepojętego Życia Trójcy Przenajświętszej i Ich Dzieł odwiecznej Miłości.

Ale dlaczego jest najmniej znaną wśród ludzi, będąc jednocześnie największą i najbardziej zachwycającą? Dlaczego odczuwa się wobec Niej skrępowanie, mając do czynienia z decyzją kogoś innego, kogoś, kto jest nieuchronną siłą, przed którą nie ma możliwości ucieczki? Ponieważ jedynym i prawdziwym problemem, który w gruncie rzeczy istnieje, to relacja między Wolą Boga a naszą.

Wola Boża i wola ludzka zostały wyrażone przez dwie tajemnicze i symboliczne rośliny Edenu: Drzewo Życia i drzewo poznania dobra i zła (Rdz 2,9). Błogosławionym owocem pierwszego drzewa jest Życie, a owocem drugiego, z którego człowiek miał nie spożywać, jest śmierć.

Wola Boża „zstąpiła” z miłości w Swoim dziele Stworzenia. Jest obecna w każdej stworzonej rzeczy, której daje istnienie, energię i życie, życie Swoich nieskończonych przymiotów, dzięki którym „Niebiosa i ziemia są pełne Jej chwały”.

Nawet w człowieku, w Adamie, doskonale i niepokalanie stworzonym, Wola Boża była obecna, aby być jego życiem i była w nim tym bardziej chwalebna, im bardziej człowiek przewyższał godnością i pięknem wszystkie inne stworzone istoty. Inne istoty w rzeczywistości są dziełami i stworzeniami Boga, ale człowiek, Adam został stworzony jako syn Boży. (Łk. 3,38)

Bóg ustanowił w Adamie wszystkich pozostałych i przyszłych ludzi oraz chciał, aby byli Jego dziećmi. Adam i całe jego potomstwo zostali wezwani, aby być dziećmi Bożymi w Jezusie Chrystusie, Słowie Wcielonym, „pierworodnym” wobec każdego stworzenia (Kol 1,15-17) „Głowie każdego mężczyzny” (1 Kor. 11,3), „Dziedzicu całego Stworzenia”. (Łk. 20,14)

W Adamie, synu Bożym, Wola Boża chciała utworzyć nie tylko życie Adama, bo Adam został stworzony „duszą żyjącą” (1 Kor 15,45), ale własne, nadprzyrodzone Życie Boga, a to było darem łaski. Dlatego Drzewo Życia zostało umieszczone „w środku ogrodu”. (Rdz 2,9)

Ale Dar musiał być przyjęty dobrowolnie i z miłości, tak jak dobrowolnie i z miłości przekazał go Bóg. Oto dokładne znaczenie próby. Bez próby, bez dobrowolnej i całkowitej akceptacji Woli Bożej, Bóg miałby sługi, nawet więcej, niewolników, a nie synów, co jest niegodnym Jego Miłości. Człowiek miał posiadać swoją ludzką wolę, „jak gdyby jej nie posiadał”. Tak więc miał złożyć ją w ofierze, czyli poświęcić, innymi słowy, ofiarować ją Bogu jako dar miłości, aby zrobić w niej miejsce na Dar Woli Bożej.

Ale co to oznacza, że ​​człowiek miał posiadać swoją wolę, „jak gdyby jej nie posiadał”? Krótko mówiąc, miał czy nie miał ją posiadać? Ten sam problem jest z Drzewem poznania dobra i zła. Miało się ono znajdować w ogrodzie Eden, ale nie wolno było spożywać z niego owoców, aby nie umrzeć.

Co to wszystko oznacza? Co to oznacza, że w tym „ziemskim Raju”, którym była natura ludzka, nie może absolutnie zabraknąć woli ludzkiej, która jest naszą czynną władzą, za pomocą której podejmujemy decyzje. Zasadniczą cechą woli ludzkiej jest to, że jest wolna, czyli posiada „wolną wolę”. Jest ona oczywiście darem Bożym, ukazującym, że człowiek został stworzony „na obraz” Boga. Możliwość decydowania bez przymusu jest rzeczywiście czymś bardzo szlachetnym, właściwym Bogu, ale w stworzeniu jest także bardzo poważnym i koniecznym ryzykiem: możliwość odrzucenia Boga, przedkładając siebie nad Boga. I to jest właśnie to, co uczynił Lucyfer i to, co w mniejszym stopniu czyni człowiek, kiedy grzeszy.

Do natury ludzkiej („ducha, duszy i ciała”, 1 Tes 5,23), w której człowiek był i jest „obrazem” Boga, Bóg dodał Boski dar na wzór korony królewskiej, dar nadprzyrodzony – dar Swojej godnej uwielbienia Woli, która czyniła człowieka „podobnym do Boga”.

Bóg stworzył człowieka na Swój obraz, aby człowiek żył i postępował na podobieństwo Boże, jak mały stworzony Bóg i aby Bóg mógł kochać człowieka i być przez niego kochanym, i aby w ten sposób człowiek „stał się uczestnikiem Boskiej Natury” (2 P 1,4).

Ale w chwili odpowiedzi na próbę, człowiek powiedział Bogu „nie”. Nie posłuchał Go i okazując wielką niewdzięczność, zlekceważył Dawcę i Dar, to znaczy chciał czynić swoją własną wolę. Na tym polega grzech. Człowiek odrzucił i stracił Wolę Bożą, spadła mu z głowy korona królewska i nie był już podobnym do Boga. Grzesząc, przestał być synem Bożym, zerwał więź miłości i życia, która łączyła go z Bogiem i choć potem tego żałował, mógł być tylko Jego sługą. Żeby stać się ponownie synem, koniecznym było, aby sam Syn Boży, będący Synem Bożym z natury, przywrócił człowiekowi przez łaskę swój własny stan syna za pośrednictwem Odkupienia.

Wola Boża nie mogła już więcej żyć i królować w człowieku. Poczuła się wypędzona i pozostała jakby ukryta w Stworzeniu, zlekceważona przez człowieka (dlatego „całe Stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”, Rz 8, 22). Została jak czuła matka bez dzieci, bo one nie uznają Jej już więcej, lekceważą i obrażają Ją okrutnie. A jednak Wola Boża nadal troszczy się o nie, nadal usługuje im za pomocą wszystkich stworzonych rzeczy, dając im tę odrobinę co może ze względu na ich ślepotę i oddalenie, czekając na dzień, w którym Jej Światło będzie mogło przeniknąć do ich ciemnych umysłów, dzień, w którym wreszcie przyjmą Ją i pozwolą Jej królować w ich własnym życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.